Przehyba – Radziejowa – Kordowiec – Rytro

Relacja z przejścia szlaku z Przehyby do Rytra przez Radziejową to część opisu przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego, które miało miejsce w 2011 r. Z uwagi na fakt, iż mój nocleg na GSB wypadał w Chatce pod Niemcową, poniższa relacja jest zapisem wędrówki z dwóch niepełnych dni. Dane i zdjęcia z trasy zostały oczywiście zaktualizowane.

Marsz rozpoczynam w Schronisku na Przehybie, które w obecnym kształcie zostało wzniesione w 1998 r. Spod obiektu rozciąga się przepiękna panorama, w szczególności na łańcuch Tatr, które prezentują się stąd doprawdy imponująco. Opodal budynku w latach 70 XX w. wzniesiono wieżę radiowo-telewizyjną, dzięki której można zlokalizować górę z dalszej odległości. Więcej o Przehybie przeczytacie w pozostałych postach związanych z tym miejscem. Wystarczy, że klikniecie w zakładkę „Górskie szlaki”, a następnie „Beskid Sądecki”.

Najedzony i doposażony w pełną butelkę wody ruszam na wschód za czerwonymi znakami. Prowadzi mnie wygodna, gruntowa droga. Po kilkuset metrach, po lewej stronie mijam wierzchołek Przehyby. Znajduje się na nim lądowisko dla helikopterów GOPR. Nieco poniżej zobaczycie kapliczkę odnowioną w 2020 r. Mieści się na niej napis: „Przechodniu! Wspomnij o walkach kurierów i partyzantów nowosądeckich w latach 1939-1945”.

widok na pieniny z trzema koronami spod przehyby w beskidzie sądeckim
Widok spod Przehyby na Pieniny

Schodzę szeroką drogą przez las na małą przełączkę – Rozdroże pod Wielką Przehybą. Tutaj żegnam żółte znaki prowadzące do Starego Sącza oraz niebieskie, którymi można zejść do Rytra z pominięciem szczytu Radziejowej. Patrzę na południe. Rozciąga się tam piękny widok na Pieniny i Magurę Spiską. Gdy dopisze widoczność, można stąd podziwiać także Tatry.

Odcinek szlaku między Przehybą, a Kordowcem jest bardzo widokowy. Oczywiście są fragmenty przebiegające całkowicie przez las, ale nie jest to las, łagodnie mówiąc, do końca zdrowy. Przeważają odcinki zniszczone przez zasnuję wysokogórską – owada, który po raz pierwszy pojawił się w polskich Beskidach właśnie w pasmie Radziejowej w 1976 r. Drzewa atakowane przez szkodniki traciły igły i usychały, a dzieła zniszczenia dokonywały korniki. Te, które przetrwały, nie potrafiły sobie jednak poradzić z silnymi wiatrami. To właśnie temu zawdzięczamy pobojowiskowy krajobraz w tej części Beskidu Sądeckiego (Mościcki B., Beskid Sądecki i Małe Pieniny – przewodnik, OW Rewasz, wyd.IV poprawione i uzupełnione, Pruszków, 2017). Natura potrafi się odrodzić, ale potrzeba na to czasu. Miejmy zatem nadzieję, że nastąpi to „szybciej niż później”. 🙂

na szlaku z przehyby na radziejową w beskidzie sądeckim, po lewej stronie widoczna wieża widokowa na szczycie
Na Złomistym Wierchu, w tle widoczna Radziejowa

Szlak w dalszym ciągu wiedzie wygodną i szeroką drogą, stopniowo i powoli nabierając wysokości. Do moich uszu docierają pierwsze grzmoty. Hmmm… robi się nieciekawie. Jestem na wysokości ok. 1200 m n.p.m. i zbliża się do mnie burza. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko przyspieszyć. Może mi się uda i przejdzie bokiem… Pozostawiam za sobą północny wierzchołek Złomistego Wierchu. Tu czerwone znaki skręcają na południe.

widok na dolinę popradu i rytro ze szlaku czerwonego z rytra na radziejową
Widok na Dolinę Popradu ze Złomistego Wierchu

Szybkim krokiem przemierzam główny grzbiet pasma Radziejowej. Spoglądam za siebie – Przehyba z wieżą przekaźnika radiowo-telewizyjnego oddala się ode mnie coraz bardziej. Na zachodzie zerkam na malowniczą dolinę Popradu z otaczającymi ją wzniesieniami Beskidu Sądeckiego. Nieco dalej na północ rozpoznaję gęstą zabudowę Nowego Sącza, położonego w Kotlinie Sądeckiej. Na południowym wschodzie coraz lepiej widoczna staje się kopuła Radziejowej z wieżą widokową. Podziwiając malowniczą panoramę, osiągam południowy wierzchołek Złomistego Wierchu.

Czerwone znaki prowadzą dalej prawie poziomym grzbietem, który niebawem skręca na wschód. Po krótkim, choć nieco stromym zejściu, osiągam Przełęcz Długą. Zniszczony las zamienia się stopniowo w gęsty, iglasty bór.

Podejście na Radziejową o dziwo nie męczy tak bardzo jak mogłoby się wydawać. Na odcinku ok. 1200 m mam do pokonania 100 m przewyższenia. Wygodna, gruntowa droga wznosi się jednostajnie w stronę najwyższego szczytu Beskidu Sądeckiego. Ok. 25 minut przed wierzchołkiem, po lewej stronie zauważam niewysoki krzyż znaczący miejsce po śmierci Stanisława Barana. Jak głosi napis na tabliczce: „[…] Kochał góry. Stąd było mu bliżej”.

oznaczone miejsce śmierci stanisława barana między przehybą i radziejową w beskidzie sądeckim
Miejsce śmierci Stanisława Barana

Grzmi raz mocniej, raz słabiej. Odnoszę jednak wrażenie, że burza stopniowo się ku mnie zbliża. Wędrówka przez mroczny las upływa więc szybko, choć Wam polecam nacieszyć się tym fragmentem szlaku. O ile (tak jak pewnie większość z Was) wolę widokowe trasy, o tyle pokonywanie gęstej, beskidzkiej kniei, działa na mnie niesamowicie kojąco. Raz na jakiś czas warto po prostu iść przez siebie wśród drzew w ciszy i spokoju.

mroczny las iglasty pod szczytem radziejowej w beskidzie sądeckim
Tuż pod szczytem Radziejowej

Spocony i zmęczony melduję się na szczycie Radziejowej. Z uwagi na pomruki zbliżającej się burzy, spędzam na wierzchołku zaledwie kilka minut i mknę dalej, uciekając przed żywiołem. Wam jednak polecam z całego serca spędzić tu przynajmniej kilkanaście minut, gdyż są ku temu powody.

Radziejowa to najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego o wysokości 1266 m n.p.m. Należy zatem do Korony Gór Polski. Pieczątka dokumentująca jego zdobycie znajduje się na samym wierzchołku, w skrytce przy tablicy informacyjnej. To szczególnie ważna informacja dla osób, które wbijają je sobie do specjalnych książeczek. Dla pozostałych jest to ciekawa pamiątka z wycieczki.

wieża widokowa na najwyższej górze beskidu sądeckiego, radziejowej
Wieża widokowa na Radziejowej

Większość turystów wybiera się na Radziejową z powodu znajdującej się na szczycie wieży widokowej. Mimo że jest już 2022 r., a pierwsza konstrukcja powstała w tym miejscu w 2006 r., to obecną, trzecią, ukończono dopiero w… 2020 r. Poprzednie budowle nie wytrzymały próby czasu. Jedną z nich zniszczyło uderzenie pioruna, a kolejną – grzyb. Miejmy nadzieję, że najnowsza wieża będzie służyła turystom o wiele dłużej niż poprzedniczki. Tym bardziej, że jest bardzo potrzebna w tym miejscu.

widok z radziejowej na przehybę w beskidzie sądeckim
Widok z Radziejowej na Przehybę

Opis panoramy z Radziejowej rozpoczynam od Beskidów. Na deser zostawiam sobie najciekawsze widoki. Zaznaczam, że wymienione niżej szczyty i pasma górskie są widoczne jedynie podczas dobrej przejrzystości powietrza.

widok na tatry z wieży widokowej na radziejowej w beskidzie sądeckim
Widok z Radziejowej na Tatry

Na zachodzie w oddali wyraźnie prezentuje się gorczańskie pasmo Lubania, przed którym dobrze widoczna jest wieża radiowo-telewizyjna na Przehybie. Można zatem prześledzić w terenie wcześniejszą wędrówkę. Nieco dalej w kierunku północnym daje się zauważyć najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego – Mogielica, a jeszcze bardziej w prawo – pasmo Łososińskie.

Duże obniżenie terenu na północy to Kotlina Sądecka z widocznym doskonale Nowym Sączem. Na wschodzie „króluje” Beskid Sądecki, a konkretnie pasmo Jaworzyny Krynickiej. W przypadku naprawdę świetnych warunków pogodowych w oddali możemy dostrzec wzniesienia Beskidu Niskiego.

obelisk i tablica na szczycie radziejowej, najwyższej góry beskidu sądeckiego
Szczyt Radziejowej

Najciekawsze widoki prezentują się na południu. Dominują tu pasma górskie położone już na Słowacji. Spośród nich szczególnie dostojnie prezentuje się Magura Spiska oraz przepiękny łańcuch Tatr. Na uwagę zasługują Pieniny z wyraźnie widocznymi Trzema Koronami oraz ich najwyższym szczytem – Wysoką.

Po nacieszeniu się zacnymi panoramami z wieży widokowej czas wrócić na ziemię. Oprócz wspomnianej tablicy informacyjnej ze schowkiem na pieczątkę, na wierzchołku znajduje się punkt triangulacyjny w formie pionowego betonowego słupa. Opodal niego umieszczono obelisk upamiętniający tysiąclecie państwa polskiego.

Ruszam dalej za czerwonymi znakami na wschód, a chwilę potem odbijam na południe. Początkowe 100 m zejścia nie zwiastuje stromego fragmentu szlaku, który mnie czeka. Wąska i mało przyjemna dróżka sprowadza mnie przez przerzedzony las na wyraźną przełęcz Żłobki. Tu spotykam szutrową drogę stokową prowadzącą zboczami Radziejowej. To jednak nie koniec podejść na dzisiaj. Swój wzrok kieruję w stronę widocznego coraz bliżej Wielkiego Rogacza.

widok na radziejową i przełęcz żłobki spod wielkiego rogacza w beskidzie sądeckim
Pod Wielkim Rogaczem, widoczna Radziejowa

Odcinek lasu między Radziejową, a Wielkim Rogaczem został wyjątkowo okrutnie doświadczony przez szkodniki i wiatry. Przykro się na to patrzy, choć dzięki temu ze szlaku można podziwiać widoki na południe oraz… na kopułę Radziejowej. Szerokim duktem pnę się pod górę. Na szczęście podejście nie jest wymagające i po kilkuset metrach melduję się na rozstaju dróg pod wierzchołkiem Wielkiego Rogacza, już całkowicie w lesie. Miejsce zwane jest przełęczą Obrazek, a właściwy szczyt znajduje się ok. 100 m od czerwonych znaków.

panorama beskidu sądeckiego podziwiana spod kordowca
Beskid Sądecki z okolic Niemcowej

Dalsza część trasy w kierunku Niemcowej mija bardzo przyjemnie. Co prawda kilkaset metrów za przełęczą Obrazek przychodzi mi zmierzyć się ze stromym fragmentem zejścia, ale na przeważającej części szlaku nie spotykam już takich niedogodności. Znaki czerwone prowadzą wygodną, gruntową drogą, miejscami kamienistą, mniej więcej po płaskim lub lekko pochyłym terenie. Widoki ze szlaku nie są już tak oszałamiające jak choćby ze szczytu Radziejowej i początkowych fragmentów zejścia, gdyż trasa wiedzie głównie przez las.

Gdy na jednym z drzew zauważam tabliczkę prowadzącą do Chatki pod Niemcową, w dalszym ciągu grzmi. Na szczęście nie stresuję się już tak bardzo, ponieważ zostało mi do niej jedynie kilkaset metrów. Odbijam zatem z czerwonego szlaku i kieruję się w stronę jednego z najbardziej klimatycznych miejsc w polskich górach, w jakim kiedykolwiek miałem okazję nocować.

chatka pod niemcową w beskidzie sądeckim, w okresie gdy była czynna
Chatka pod Niemcową z okresu, gdy była jeszcze czynna

Niestety… Chatka pod Niemcową, którą widzicie na zdjęciu obok, w lecie 2020 r. została zamknięta i nie przyjmuje już turystów. Jest to wielka szkoda dla całego środowiska górskiego, gdyż w polskich Beskidach coraz mniej jest takich miejsc, w których można poczuć prawdziwy klimat gór. Przychodzili tutaj ludzie, którym nie potrzeba było wygód świata codziennego. Nie było tu prądu, wygodnych łóżek, a jedynie prycze do spania. Należało ze sobą mieć własny śpiwór, a przed chatką można było posłuchać dźwięków gitary, zagrać z kimś w grę planszową, czy po prostu porozmawiać o czym się tylko chciało. Całości dopełniał piękny widok na Dolinę Popradu, który wciąż roztacza się z tego miejsca. Z uwagi na zamknięcie chatki, wędrowcy przemierzający pasmo Radziejowej zmuszeni są do poszukiwania innego miejsca noclegowego – największy ich wybór znajdziecie w Rytrze.

Tak właśnie i mnie minął pamiętny wieczór spędzony w chatce podczas przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego. Położyłem się spać dopiero o godzinie 22, uprzednio delektując się pięknymi widokami, przerywanymi co jakiś czas niewielkimi opadami deszczu.

Nocna burza, budząc mnie, wywołała lekki niepokój i wzbudziła wątpliwości odnośnie pogody na nadchodzący dzień. Wstając z pryczy ok. 6 i słysząc podmuchy wiatru, a chwilę potem wychodząc na zewnątrz, nie miałem już wątpliwości: deszcz, wiatr, deszcz… i w koło Macieju. Masakryczna pogoda – najgorsza z możliwych. Powiadają, że kto rano wstaje, temu pan Bóg daje. To chyba jednak nie dotyczy tego poranka, bowiem, jak się później okaże, gdybym wstał o 9, już by mnie nie zmoczyło.

Wychodzę z chatki przed 7. Prawie wszyscy jeszcze śpią. Jedyna osoba, która wstała niedługo po mnie, patrzy na mnie zdziwiona i próbuje nakłonić mnie do późniejszego wyjścia. Czemuż ja jej wtedy nie posłuchałem?…

Kieruję się w stronę czerwonych znaków GSB, które prowadzą do Rytra. Już po kilku minutach mam pełno wody w butach, czyli tzw. „gąbkę”. Może i rym sympatyczny, ale na pewno sympatycznie nie jest. W nisko zalegającej chmurze obok Niemcowej gubię szlak. Dzięki temu kilka metrów ode mnie przemyka sarna, która o dziwo nie ucieka. Po raz kolejny okazuje się, że dżdżysta pogoda o poranku sprzyja obserwacjom dzikiej zwierzyny. Gdy odnajduję właściwą drogę, jestem już bardziej spokojny – chociaż tyle, że moknę już na szlaku ;). Widoków z Niemcowej na pasmo Jaworzyny Krynickiej, które można stąd podziwiać w pogodny dzień, rzecz jasna nie oglądam.

Na polanie swój początek ma żółty szlak, który zaprowadziłby mnie do Piwnicznej-Zdroju. Ja oczywiście trzymam się czerwonych znaków wiodących do Rytra przez Kordowiec. Zniżam się stopniowo poniżej magicznej wysokości 1000 m n.p.m. Między polanami po lewej stronie zauważam niewielki pomnik. Upamiętnia on miejsce, w którym w latach 1938-1961 mieściła się „Szkoła nad Obłokami” znana z powieści Marii Kownackiej. Budynek nie pełnił jedynie funkcji oświatowych. Był przede wszystkim zwykłym gospodarstwem mieszkalnym. W momencie, gdy liczba dzieci na Niemcowej i w okolicy zmalała, szkoła przeniosła się na Kordowiec. Obecnie także i ona już nie działa (Mościcki B., Beskid Sądecki i Małe Pieniny – przewodnik, OW Rewasz, wyd.IV poprawione i uzupełnione, Pruszków, 2017).

tablica poświęcona szkole nad obłokami w okolicy kordowca w beskidzie sądeckim
Tablica poświęcona „Szkole nad Obłokami”

Zaraz za pamiątkowym obeliskiem rozpoczyna się jeden z moich ulubionych fragmentów ścieżek Beskidu Sądeckiego. Naprzemienne fragmenty lasu i polanek z widokami na okoliczne pasma górskie (no, może nie dzisiaj) to jest to, co tygryski lubią najbardziej :). Na pierwszej z nich znajduje się malowniczo położone gospodarstwo, za którym czeka mnie kilkusetmetrowy fragment stromego zejścia przez las.

Czerwone znaki prowadzą mnie na osiedle Poczekaj, choć słowo „osiedle” to w tym wypadku określenie zdecydowanie na wyrost. Znajduje się tu jedno opuszczone domostwo, za którym w niewielkiej odległości odnajduję miejsce na rozpalenie ogniska. Cóż… ogniska w deszczu nie rozpalę, zatem zmierzam dalej w kierunku nieodległego już szczytu Kordowca i pobliskich gospodarstw.

szlak we mgle prowadzący przez kordowiec w beskidzie sądeckim
Szlak we mgle przez Kordowiec

Kordowiec urzeka mnie za każdym razem, gdy się tu pojawiam. I to niezależnie od pogody. Oczywiście zawsze przyjemniej wędruje się w słoneczku, ale i tym razem, co widać na zdjęciu obok, miejsce ma swój klimat. Rozchodzą się tu szlaki do Rytra, Suchej Strugi i Młodowa. Nieco ponad 100 m od rozstaju ścieżek, nieopodal czerwonego szlaku znajduje się niewielka Chata na Kordowcu, która przyjmuje gości głównie w sezonie letnim. O noclegi pytajcie pod nr telefonu: 888 855 211.

jeden z wiatraków elektrowni wiatrowej znajdujący się nad rytrem w beskidzie sądeckim
Jeden z wiatraków nad Rytrem

Za Kordowcem, oprócz wciąż padającego deszczu, zaczyna dodatkowo wiać (ach, te lokalne wiatry ryterskie. Powoduje to, że mokną mi spodnie i jestem bliski podjęcia decyzji o wycofaniu się z przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego. To już trzeci kryzys od początku mojej wyprawy. Przypomina mi się ostatni powrót tym szlakiem. Było to kilka miesięcy temu i też wiało jak cholera. Widać nie na darmo postawili ten wiatrak na wzgórzu nad Rytrem (widoczny na zdjęciu obok). Zapewne bardzo się przydaje… No dobra, kryzys kryzysem, ale przecież dopuszczałem przed wyjazdem możliwość deszczu i przemoknięcia butów, bo jest niemożliwym, żeby przez 17 dni w ogóle nie padało. Decyduję się zatem iść dalej.

miejsce odpoczynku z ławeczkami i pięknym widokiem na brzozowym groniku w beskidzie sądeckim
Miejsce odpoczynku na Brzozowym Groniku

O ile za Kordowcem w początkowej fazie szlak prowadzi przez las z niewielkimi fragmentami polanek (prawie po płaskim terenie), o tyle w miarę przybliżania się do Rytra, liczba widokowych punktów się zwiększa. W pewnym momencie, od osiedla Padlówka, czerwone znaki prowadzą całkowicie odsłoniętymi drogami i ścieżkami z pysznymi widokami na Dolinę Popradu oraz Beskid Sądecki. Mimo wciąż padającego deszczu, coś tam jeszcze da się zobaczyć.

Będąc bardzo uważnym i cały czas kontrolując oznakowanie (szczególnie po minięciu kapliczki), docieram na jeden z najlepszych punktów widokowych na trasie – Brzozowy Gronik. Nazwa nie wzięła się znikąd. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie powyżej i ławeczki umieszczone wśród oryginalnie wyglądających dwóch brzózek. To idealne miejsce do kontemplacji widoków i odpoczynku. Idąc w przeciwnym kierunku, z Rytra na Kordowiec (po sporym podejściu), warto tu również uzupełnić kalorie i napoić się (nie tylko panoramą 😉 ).

kapliczka przy szlaku z rytra na kordowiec w beskidzie sądeckim
Kapliczka przy szlaku z Rytra na Kordowiec

Szlak obniża się stopniowo, przybliżając mnie coraz bardziej do Rytra. Wygodna szutrowa droga w pewnym momencie skręca ostro w prawo. Ja kontynuuję wędrówkę niepozorną i stromą, fragmentami betonową ścieżką na wprost. Jest to dogodny skrót, dzięki któremu oszczędzamy około 1 km zejścia inną drogą. W mojej obecnej, „deszczowej” sytuacji, każdy metr zbędnego spaceru jest na wagę złota. A poza tym… skrótem prowadzą czerwone znaki, a w końcu to za nimi mam się kierować.

widok na rytro ze szlaku na kordowiec w beskidze sądeckim, widoczne chmury nad miejscowością
Rytro i zasnuty w chmurach Beskid Sądecki

Od pewnego czasu towarzyszą mi widoki na Rytro, malowniczo położone w Dolinie Popradu. Oprócz rzeki widoczna jest linia kolejowa i droga prowadząca przez miejscowość. A wszystko to idealnie wciśnięte w wąski pas równiny między stromymi zboczami Beskidu Sądeckiego: z jednej strony pasma Radziejowej, z drugiej – Jaworzyny Krynickiej.

zamek w rytrze podziwiany ze szlaku czerwonego na kordowiec w beskidzie sądeckim
Widok na zamek w Rytrze

Na wzgórzu nad zabudowaniami Rytra zauważam największą atrakcję wsi. Opiszę ją dokładniej w relacji z przejścia czerwonym szlakiem na Halę Łabowską. To przepięknie ulokowany nad Doliną Popradu zamek. Kiedyś nie zachęcał on turystów do odwiedzin. Obecnie, po uprządkowaniu terenu i wykonaniu zabezpieczeń, jest coraz bardziej popularny i zagląda tu sporo ludzi, szczególnie w pogodne weekendy.

Niewyraźna droga zmienia się niepostrzeżenie w jedną z ulic Rytra. Po kilku minutach jestem już na dnie doliny, mijam linię kolejową i docieram do głównej szosy prowadzącej przez miejscowość. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki… przestaje padać! Suszę ubranie na przystanku i utwierdzam się w decyzji, aby kontynuować swoją przygodę z GSB. Po wyciśnięciu wody z ostatniej skarpetki udaję się na zakupy do sklepu. Samopoczucie od razu mi się poprawia. Przede mną kolejny fragment czerwonego szlaku biegnącego przez Beskid Sądecki – wędrówka pasmem Jaworzyny Krynickiej, na którą zapraszam już w kolejnym wpisie.


1 komentarz do Przehyba – Radziejowa – Kordowiec – Rytro

Skomentuj

© 2022: Paweł Łacheta | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress
%d bloggers like this: