Z Węgierskiej Górki na Rysiankę

Dla podążających GSB Beskid Żywiecki to kolejne pasmo górskie na trasie. Wędrówka po jego wzniesieniach rozpoczyna się w malowniczej Węgierskiej Górce, o której więcej przeczytacie w opisie trasy z Baraniej Góry do Węgierskiej Górki (w zakładce Beskid Śląski). Tu też można zacząć choćby weekendową przechadzkę do jednego z najpopularniejszych schronisk w Beskidzie Żywieckim – na Rysiankę.

fort wędrowiec w węgierskiej górce w beskidzie żywieckim
Fort Wędrowiec w Węgierskiej Górce

Po większych zakupach w centrum Węgierskiej Górki podążam w stronę Żabnicy (rada dla idących GSB – na szlaku nie będzie innej możliwości uzupełnienia zapasów poza drogimi schroniskami aż do Bystrej, więc dobrze, abyście o tym pamiętali). Przez ok. 2 km czeka mnie monotonna wędrówka asfaltową drogą. To zdecydowanie najmniej przyjemny odcinek szlaku. Interesującym przerywnikiem na trasie jest fort Wędrowiec, który jako jedyny spośród okolicznych fortów został udostępniony do zwiedzania (w sezonie letnim).

widok znad żabnicy na cięcinę i beskid mały
Widok na Cięcinę i Beskid Mały

W Żabnicy skręcam w lewo, w asfaltową wąską uliczkę, aby po kilkuset metrach odbić w prawo, w polną ścieżkę prowadzącą pod górę. Podejście na Abrahamów okazuje się zdecydowanie bardziej męczące niż przypuszczałem. Szedłem tą trasą 3 lata temu, ale wtedy zaczynałem w Węgierskiej Górce i miałem pełno sił. Teraz po 33 km już mam ich zdecydowanie mniej. Tym bardziej idąc z cięższym o parę kg plecakiem po zakupach. Jaki wniosek? Osoby, które rozpoczynają swoją wędrówkę w Węgierskiej Górce, nie powinny się zmęczyć tym odcinkiem aż tak bardzo.

krzyż na abrahamowie w beskidzie żywieckim
Na Abrahamowie

Szlak biegnie głównie przez łąki i zagajniki. Z uwagi na zmęczenie urządzam sobie kilka postojów. Na jednym z nich spotykam górala, z którym odbywam ciekawą rozmowę:

„-Dojdę przez nocą do Słowianki?

-No dojdzie pan, chyba że pan misia spotka” 🙂

Cóż… wtedy się śmiałem, ale gdy po powrocie usłyszałem w radiu, że niedźwiedź ma swoją gawrę w okolicy Romanki stwierdziłem, że tak do końca żart to nie był…

na szlaku z abrahamowa na słowiankę w beskidzie żywieckim
Na szlaku z Abrahamowa na Słowiankę

Pod kulminacją Abrahamowa spotykam krzyż poświęcony partyzantom z okresu II wojny światowej. Około kilometr dalej docieram do niewielkiego osiedla mieszkalnego ze stacją turystyczną Abrahamów, w której jest możliwość przenocowania.

Idąc po sporym błocie dosyć długim fragmentem, dochodzę w końcu do stacji turystycznej Słowianka. Jest godz. 19.40. Doszedłem na miejsce w półmroku, zmęczony, ale szczęśliwy. Państwo prowadzący to prywatne schronisko są bardzo sympatyczni. Widać, że czują klimat górski. W środku spotykam trzech turystów ze Szczecina, idących także GSB, którzy wyprzedzili mnie w okolicy Pietraszonki. Czy i ile razem przejdziemy, okaże się w następnych dniach.

Po całym dniu NIESAMOWICIE bolą mnie plecy. Od dźwigania plecaka zaczynam się zastanawiać jak to będzie, ale mimo wszystko nie zamierzam rezygnować. Rada dla innych: nie planujcie etapów ponad 40 km – to zwykłe samobójstwo :-)… No chyba że ktoś lubi albo biega „kieraty” albo coś podobnego…

Tytułem wyjaśnienia dla osób, które dotarły na stronę z zamiarem zaznajomienia się jedynie z odcinkiem Węgierska Górka – Rysianka: opis odcinka jest częścią relacji z przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego. Akurat tego dnia miałem przyjemność przejść odcinek z Wielkiego Stożka na Słowiankę – stąd wzięło się aż 40 km. Z uwagi na fakt, że trasa Wielki Stożek – Słowianka jest jednak rzadko wybierana podczas normalnej, choćby weekendowej wędrówki, postanowiłem podzielić relacje na kilka odcinków – stąd też w obecnym wpisie Węgierska Górka – Rysianka nocleg na trasie wypada w środku opisu szlaku, na Słowiance.

Następnego dnia wyruszamy na szlak razem ok. godz. 8. Dziękujemy za gościnę. Poranek, podobnie jak poprzedniego dnia, jest piękny. Taka pogoda ma się utrzymać przez cały dzień, zatem nastroje są nadzwyczaj pozytywne i bojowe. Nie znam do końca tempa moich nowych znajomych, choć przypuszczam, że jest szybsze, gdyż mimo wyjścia pół godziny później ode mnie wczorajszego dnia, byli na Słowiance wcześniej. Moje przypuszczenia okazują się trafne, gdyż już po kilkunastu minutach rozdzielamy się, a właściwie to ja zostaję z tyłu. Po pierwsze – nie chce mi się tak pędzić, a po drugie – chcę fotografować po drodze. Spotkam ich ponownie na Hali Pawlusiej, a potem dopiero na Głuchaczkach.

Ze Słowianki idę początkowo lekko w dół do momentu znalezienia się na ładnej polance. Z każdym kolejnym krokiem rozciągają się z niej coraz piękniejsze widoki na jedną z najwyższych gór Beskidu Żywieckiego – Romankę. Jej ogromne „cielsko” z tego miejsca wywiera zaiste ogromne wrażenie. Na szczyt prowadzi niebieski szlak. Szedłem już nim kiedyś, ale teraz przyszedł czas na wędrówkę GSB, zatem zamiast iść dalej na wschód, skręcam na południe. Trawersem poprowadzonym zachodnimi stokami Romanki kieruję się w stronę Hali Pawlusiej.

kamieniste stoki romanki i łańcuchy na szlaku ze słowianki na halę pawlusią w beskidzie żywieckim
Strome stoki Romanki na szlaku na Halę Pawlusią

Szlak biegnie w przeważającej części przez monotonny las. Z pewnością nie jest to najciekawszy fragment szlaku z Węgierskiej Górki na Rysiankę. Monotonię odcinka przerywają jedynie (albo aż)… łańcuchy! Znajdują się one w okolicy miejsca, gdzie przepływa strumyk Romanka. Tak tak, to nie żart – to jedno z niewielu miejsc w Beskidach, gdzie można spotkać te sztuczne ułatwienia. Szczerze mówiąc, nie przypominam sobie innego miejsca z łańcuchami niż Perć Akademików w drodze na Babią Górę. Jeśli znacie takie miejsca, to będę wdzięczny za przypomnienie staremu sklerotykowi. 🙂 Czy łańcuchy są w tym miejscu niezbędne? W czasie deszczu na pewno, poza tym niekoniecznie. Dobrze jednak, że są. Osobom mniej wyćwiczonym każde ułatwienie w nieco skalistym terenie może się przydać.

hala pawlusia i romanka w beskidzie żywieckim
Hala Pawlusia i Romanka

Po około godzinnej wędrówce zostawiam Romankę za swoimi plecami i wychodzę na Halę Pawlusią ze znajdującą się nieco poniżej niej Przełęczą Pawlusią. Z północnej części hali można wypatrzeć schronisko na Rysiance oraz samą Rysiankę. Z kolei z południowej strony roztaczają się widoki na Beskid Śląski i Żywiecki, z dominującymi w krajobrazie Romanką, Pilskiem i Babią Górą.

widok z hali pawlusiej w beskidzie żywieckim na kotlinę żywiecką i dolinę soły
Widok z Hali Pawlusiej na Dolinę Soły

Ciekawe są też widoki na Kotlinę Żywiecką i dolinę przepływającej przez nią Soły. To idealne miejsce na odpoczynek i kontemplację przyrody i widoków. To nagroda za trud włożony we wspinaczkę. Do schroniska na Rysiance został bowiem rzut beretem i ostatnie podejście na szlaku nie męczy tak bardzo, jak dotychczasowe odcinki. Z okazji do odpoczynku korzystam również i ja. Po kilkunastu minutach ruszam w dalszą drogę.

schronisko rysianka w beskidzie żywieckim
Schronisko Rysianka

Schronisko na Rysiance to jedno z najpopularniejszych turystycznie górskich miejsc w Beskidzie Żywieckim. Jego początki sięgają lat 30 XX w. Wówczas to niesnaski pomiędzy Niemcami a Polakami były jednym z powodów powstania dwóch konkurujących ze sobą obiektów: na Rysiance i odległego o ok. 10 minut drogi stąd schroniska na Hali Lipowskiej.

W żadnym z tych miejsc nie nocowałem, w każdym z nich smacznie zjadłem, każde z nich lubię i polecam. Architektonicznie bardziej podoba mi się „Rysianka”, lecz to kwestia gustu, a o gustach się jak wiadomo nie dyskutuje. Na zdjęciu obok widzicie schronisko w pełnej krasie w nietypowym otoczeniu – bez ludzi. Fotografię wykonano w środku tygodnia na długo przed COVID-19. Obecnie, szczególnie w weekendy i wakacje, pełno tu ludzi podziwiających piękno krajobrazu, popijając piwko i delektując się miejscową kuchnią. Na wiosnę Halę Rysianka pokrywają fioletowo-białe dywany krokusów. Miejsce staje się wówczas znakomitą alternatywą dla tatrzańskiej Doliny Chochołowskiej, aby podziwiać te piękne kwiaty.

widok spod rysianki na babią górę w beskidzie żywieckim
Widok spod Rysianki na Babią Górę

Rysianka to nie tylko rośliny, ale i zwierzęta. Spacerując ostatniej zimy po okolicy, na szlaku natknąłem się na tropy… niedźwiedzia. Przypomniałem sobie wówczas słowa górala i informacje prasowe sprzed 10 lat o obecności w tym rejonie tego największego polskiego drapieżnika i stwierdziłem, że misiom nadal się tutaj podoba. I niech tak zostanie. Wcale im się nie dziwię. 🙂

widok spod rysianki w beskidzie żywieckim na południe w kierunku Małej Fatry
Widok z Rysianki na południe

Wracając do krajobrazu – jest co podziwiać. Począwszy od panoramy na polskie Beskidy, z wyróżniającymi się spośród nich Babią Górą i Pilskiem, które stąd wydaje się nadzwyczaj ogromne. Na południu – głównie Słowacja. Szczyty Magury Orawskiej, idąc ku zachodowi, stopniowo ustępują miejsca imponującym wierzchołkom Małej Fatry, którą widać stąd jak na dłoni (oczywiście tylko wtedy, gdy pogoda na to pozwala).

zimowa panorama spod rysianki z babią górą i pilskiem w beskidzie żywieckim
Zimowy widok spod Rysianki na Babią Górę i Pilsko

Zimowa panorama nie ustępuje urodą tej z letnich miesięcy. Jest za to bardziej surowa, gdyż okalające Rysiankę szczyty liczą sobie sporo ponad 1000 m n.p.m. Przyznacie, że jak na polskie Beskidy jest to znaczna wysokość.

Aby być precyzyjnym muszę napisać, że właściwy szczyt Rysianki znajduje się ok. 400 m na zachód od schroniska. Jest to jednak na tyle blisko, że nazwą Rysianka przyjęło się określać również halę, z której można podziwiać przywołane przeze mnie panoramy.

Na mnie już czas. Po około 20 minutowym odpoczynku pod schroniskiem ruszam dalej w kierunku polsko-słowackiej granicy i widocznego stąd potężnego Pilska.

Zapraszam na dalszy ciąg opisu przejścia czerwonym szlakiem: Rysianka – Głuchaczki.


1 komentarz do Z Węgierskiej Górki na Rysiankę

Skomentuj

© 2021: Paweł Łacheta | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress
%d bloggers like this: