GSB – dzień 2, cz.2: Barania Góra – Węgierska Górka – Słowianka

Czas już schodzić z mglistego wierzchołka Baraniej Góry. W tym miejscu polecam Wam zachować koncentrację i obserwować, gdzie prowadzą czerwone znaki. Łatwo można się bowiem zagalopować i pójść prosto na północ grzbietem, zamiast od razu rozpocząć schodzenie. Jeśli pomylicie się, nic wielkiego się nie stanie (ścieżki potem i tak się spotykają), no ale nie będzie to już wędrówka GSB 🙂

szlak z baraniej góry na magurkę wiślańską w beskidzie śląskim
Szlak Barania Góra – Magurka Wiślańska

Na odcinku do Węgierskiej Górki czeka mnie typowa przeplatanka pogodowa – raz świeci słońce i jest ciepło, a raz mocno wieje i pada mżawka. Na szczęście nie są to opady długie i intensywne. Po drodze dostaję SMS-a od siostry z pytaniem, czy mi się nie znudziło i czy nie mam zamiaru wracać, ale bynajmniej! Z każdą minutą, sekundą chcę iść dalej. Można powiedzieć „żyć co krok pragnę więcej, bo tutaj w górach jest mój dom” (Zgórmysyny – „Jak okiem sięgnąć”). Mimo tego postanawiam wyłączyć telefon i korzystać z niego tylko wieczorami. W końcu idę głównie po to, aby się wyciszyć, a nie gadać na szlaku przez komórkę.

widok spod magurki wiślańskiej na skrzyczne w beskidzie śląskim
Widok spod Magurki Wiślańskiej na Skrzyczne

Między Baranią Górą a Magurką Wiślańską szlak prowadzi w przeważającej części odkrytym terenem. Są to skutki wichury z listopada 2004 r., które do dzisiaj odciskają piętno na znacznej części szlaku do Węgierskiej Górki. Dokładnie tego samego dnia wielki huragan położył znaczne połacie lasu po słowackiej stronie Tatr, szczególnie w rejonie Smokovca. Dzięki wiatrołomom w okolicy Baraniej Góry mogę podziwiać widoki w stronę Beskidu Małego i Żywieckiego. Jest to chyba jedyny plus tej „leśnej katastrofy”.

szlak z magurki wiślańskiej na magurkę radziechowską w beskidzie śląskim
Szlak z Magurki Wiślańskiej na Magurkę Radziechowską

Po minięciu niewielkiej przełączki i krótkim podejściu melduję się na wierzchołku Magurki Wiślańskiej. „Spotykają się” tu grzbiet główny pasma prowadzący z Baraniej Góry na Malinowską Skałę oraz jego odnoga prowadząca na Glinne. To właśnie tą odnogą będę teraz podążał w stronę Węgierskiej Górki.

na szlaku z magurki wiślańskiej na magurkę radziechowską w beskidzie śląskim
Na szlaku z Magurki Wiślańskiej na Magurkę Radziechowską

Odcinek szlaku od Magurki Wiślańskiej do Magurki Radziechowskiej przebiega przez cały czas widokowym grzbietem po płaskim terenie. Po prawej stronie podziwiam Baranią Górę i jej połogi wierzchołek, który co jakiś czas kryje się we mgle. Jaka szkoda, że nie jest słonecznie i nie mogę cieszyć się tymi pięknymi widokami non stop! Dodatkową atrakcją tego fragmentu szlaku są skałki o wysokości ok. 2-3 metrów, zbudowane ze znanego mi już dobrze gruboławicowego piaskowca, a właściwie zlepieńca istebniańskiego (mówiąc ogólnie – są to warstwy istebniańskie).

hala radziechowska w beskidzie śląskim
Hala Radziechowska

Po minięciu wierzchołka Magurki Radziechowskiej rozpoczynam zejście w kierunku przepięknej Hali Radziechowskiej. Falujące trawy są odmianą od obecnych w pasmie Baraniej Góry wiatrołomów i skalnych ostańców. Jest to idealne miejsce na odpoczynek, oferujące cudowne widoki na Beskid Żywiecki. Gdyby nie to, że chmury zasnuły niebo, przelotnie pada i do Słowianki zostało jeszcze sporo km, zatrzymałbym się tu na dłużej. Nie sugerujcie się zdjęciem obok – zostało wykonane innego dnia niż podczas przejścia GSB 🙂 .

widok znad glinnego w beskidzie śląskim na węgierską górkę
Widok znad Glinnego na Węgierską Górkę

Za Halą Radziechowską podążam chwilę w dół, a następnie rozpoczynam krótkie podejście na Glinne. To ostatnie spośród wzniesień pasma baraniogórskiego, które wznosi się powyżej 1000 m n.p.m. i z którego można podziwiać rozległą, dookolną panoramę Beskidu Śląskiego i Żywieckiego.

na szlaku z węgierskiej górki na magurkę radziechowską w beskidzie śląskim
Szlak z Węgierskiej Górki na Magurkę Radziechowską

Od Glinnego zaczyna się kryzys. Jeszcze nie związany z psychiką, ale bardziej fizyczny. A jeszcze tak daleko do Słowianki… Na szczęście do Węgierskiej Górki z Glinnego idzie się „z górki” i w miarę wygodnie, choć są strome fragmenty szlaku. Droga wiedzie głównie przez las.

Gdy osiągam pierwsze domy mieszkalne osiedla Chupki już wiem, że do centrum miejscowości nie jest daleko. Warto jednak na chwilę zboczyć ze szlaku, aby zobaczyć jeden z fortów (Waligóra) mających służyć do obrony II Rzeczpospolitej przed natarciem III Rzeszy. Traficie tu bez problemu wydeptaną ścieżką odchodzącą w prawo od szlaku. System 14 fortów obronnych nigdy nie został ukończony. Do września 1939 r. zbudowano jedynie 5 z nich. Mimo tego obrona Węgierskiej Górki podczas początkowych dni II wojny światowej sprawiła, że miejscowość została ochrzczona „Westerplatte południa” (Barański M., Beskid Śląski – przewodnik, OW Rewasz, wyd.II, Pruszków, 2019).

most na sole w węgierskiej górce w beskidzie śląskim
Most na Sole w Węgierskiej Górce

Z Fortu Waligóra do Węgierskiej Górki jest już „rzut beretem”. Po dojściu do asfaltowej drogi kilkaset metrów dalej skręcam w prawo, w kierunku widocznej już kładki nad Sołą. Po drugiej stronie widoczne są wzniesienia Beskidu Żywieckiego. Przekraczam Sołę i kieruję się na południe, wzdłuż rzeki. GSB prowadzi jedynie fragmentem nadrzecznej promenady. Jeśli macie więcej czasu, polecam odpocząć w tym miejscu dłuższą chwilę. Jest tu bardzo przyjemnie.

Goni mnie czas. Mam jednak chwilę, aby powspominać sobie swoją pierwszą w życiu, zaplanowaną wycieczkę w góry (jeszcze wtedy z mamą). Trasa z Węgierskiej Górki na Baranią Górę zapoczątkowała moją miłość do gór, która trwa po dzień dzisiejszy. Chyba nie muszę tłumaczyć, jak ważnym wydarzeniem i punktem zwrotnym w moim życiu był ten dzień. Mimo tego, że nie udało mi się wówczas wejść na Baranią Górę (dotarłem jedynie na Magurkę Radziechowską), to i tak wspominam tę wycieczkę z utęsknieniem, a do Węgierskiej Górki już na zawsze będę miał sentyment.

W Węgierskiej Górce można jeszcze odnaleźć ślady hutnictwa żelaza, z którego w XIX-XX w., słynęła miejscowość. Dziś jest to interesujące miejsce dla letników i miłośników górskich wycieczek, których w okolicy można zaplanować bez liku. Większość z Was pewnie zastanawia się, skąd pochodzi intrygująca nazwa miejscowości. Wyjaśnia to podanie: „W tym miejscu odbywać się miał sąd w sporze o ziemię żywiecką między Polską a Węgrami. Przedstawiciele Węgier, klęcząc na pagórku nad Sołą, przysięgali, iż klęczą na ziemi węgierskiej. Jak się okazało, aby nie popełnić krzywoprzysięstwa – napełnili oni wcześniej nogawki spodni ziemią przywiezioną z ojczyzny”. Inna wersja pochodzenia nazwy miejscowości wiąże Węgierską Górkę ze staropolskim słowem „góra”, oznaczającym również kopalnię, czyli miejsce wydobycia minerałów (Barański M., Beskid Śląski – przewodnik, OW Rewasz, wyd.II, Pruszków, 2019).

fort wędrowiec w węgierskiej górce w beskidzie żywieckim
Fort Wędrowiec

Po większych zakupach (na szlaku nie będzie innej możliwości uzupełnienia zapasów poza drogimi schroniskami aż do Bystrej, więc dobrze, abyście o tym pamiętali) idę dalej, w stronę Żabnicy. Przez ok. 2 km czeka mnie monotonna wędrówka asfaltową drogą. To zdecydowanie najmniej przyjemny odcinek dzisiejszego etapu GSB. Interesującym przerywnikiem na trasie jest fort Wędrowiec, który jako jedyny spośród okolicznych fortów został udostępniony do zwiedzania (w sezonie letnim).

widok znad żabnicy na cięcinę i beskid mały
Widok na Cięcinę i Beskid Mały

W Żabnicy skręcam w lewo, w asfaltową wąską uliczkę, aby po kilkuset metrach odbić w prawo, w polną ścieżkę prowadzącą pod górę. Podejście na Abrahamów okazuje się zdecydowanie bardziej męczące niż przypuszczałem. Szedłem tą trasą 3 lata temu, ale wtedy zaczynałem w Węgierskiej Górce i miałem pełno sił, a teraz po 33 km już mam ich zdecydowanie mniej. Tym bardziej idąc z cięższym o parę kg plecakiem po zakupach.

krzyż na abrahamowie w beskidzie żywieckim
Na Abrahamowie

Szlak biegnie głównie przez łąki i zagajniki. Z uwagi na zmęczenie urządzam sobie kilka postojów. Na jednym z nich spotykam górala, z którym odbywam ciekawą rozmowę:

„-Dojdę przez nocą do Słowianki?

-No dojdzie pan, chyba że pan misia spotka” 🙂

Cóż… wtedy się śmiałem, ale gdy po powrocie usłyszałem w radiu, że niedźwiedź ma swoją gawrę w okolicy Romanki stwierdziłem, że tak do końca żart to nie był 🙂

na szlaku z abrahamowa na słowiankę w beskidzie żywieckim
Na szlaku z Abrahamowa na Słowiankę

Pod kulminacją Abrahamowa spotykam krzyż poświęcony partyzantom z okresu II wojny światowej. Około kilometr dalej docieram do niewielkiego osiedla mieszkalnego ze stacją turystyczną Abrahamów, w której jest możliwość przenocowania.

Idąc po sporym błocie dosyć długim fragmentem, dochodzę w końcu do stacji turystycznej Słowianka. Jest godz. 19.40. Doszedłem na miejsce w półmroku, zmęczony, ale szczęśliwy. Państwo prowadzący to prywatne schronisko są bardzo sympatyczni. Widać, że czują klimat górski. W środku spotykam trzech turystów ze Szczecina, idących także GSB, którzy wyprzedzili mnie w okolicy Pietraszonki. Czy i ile razem przejdziemy, okaże się w następnych dniach.

Po całym dniu NIESAMOWICIE bolą mnie plecy. Od dźwigania plecaka zaczynam się zastanawiać jak to będzie, ale mimo wszystko nie zamierzam rezygnować. Rada dla innych: nie planujcie etapów ponad 40 km – to zwykłe samobójstwo :-)… No chyba że ktoś lubi albo biega „kieraty” albo coś podobnego…


Skomentuj

© 2021: Paweł Łacheta | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress
%d bloggers like this: