GSB – dzień 1: Ustroń – Równica – Wielki Stożek

No i jest. W końcu zdecydowałem się jechać. Po kilku dniach wahania i niepewności, o 6:32, a właściwie z 7 minutowym opóźnieniem, ale punktualnym przyjazdem do Katowic z Zabierzowa, wybrałem się na GSB. Z Katowic jeszcze tylko pociągiem do Ustronia, gdzie wysiadłem ok. 10:20 i wio! W trasę. Nie nie – to nie pomyłka – z Ustronia, a nie Ustronia Zdroju, gdyż chciałem trochę pochodzić po mieście – czerwona kropka oznaczająca początek GSB znajduje się na dworcu PKP Ustroń Zdrój. Na dworcu w Ustroniu szlak zaczynał się dawniej.

Ustroń wita mnie słońcem i bardzo przyjemną temperaturą ok. 23 stopni. To uzdrowisko liczące ponad 15 tys. mieszkańców położone jest nad Wisłą. Najstarsze wzmianki o mieście sięgają 1305 roku. Największy rozwój przyniósł Ustroniowi koniec XVIII w. i początek rozwoju hutnictwa związany z odkryciem w rejonie płytko zalegających rud żelaza. Ostatni zakład zakończył swoją działalność dopiero w 2008 r. Z historią hutnictwa w Ustroniu i okolicach można zapoznać się w miejscowym muzeum. Mimo swoich znakomitych hutniczych tradycji, Ustroń to jednak przede wszystkim uzdrowisko, którego świetność kuracyjna rozpoczęła się pod koniec XIX w. i trwa do dzisiaj (Barański M., Beskid Śląski – przewodnik, OW Rewasz, wyd.II, Pruszków, 2019).

Podążam ulicą Daszyńskiego na południe. W pobliżu budynku z nr 54 zauważam piękne, obrośnięte bluszczem drzewo. To Dąb Sobieskiego, posadzony w tym miejscu (wg legendy) przez mieszkańców Ustronia na cześć przemarszu oddziałów wojsk króla Polski Jana III Sobieskiego w drodze na Odsiecz Wiedeńską.

dąb sobieskiego w ustroniu
Dąb Sobieskiego

Po dojściu do czerwonej kropki robię pamiątkowe zdjęcie. Następny raz zobaczę ją w Wołosatem za 16 dni (jak się uda). Plecak ciąży od początku, ale tego się spodziewałem. Najgorszy pod tym względem jest zawsze początek – trzeba przetrzymać. Dokąd dojdę to dojdę.

na czerwonym szlaku z ustronia zdroju na równicę w beskidzie śląskim
Na szlaku z Ustronie na Równicę

Przekraczam tory kolejowe, zaraz potem Wisłę, która w tym miejscu jest jeszcze niezbyt szeroką rzeką, a następnie przez uzdrowiskową część miasta kieruję się w stronę Równicy. Idę przez piękny, bukowo-świerkowy las. Wejście zaskakuje mnie swoją stromizną. Niby na profilu wysokościowym jest dosyć ostre, ale jednak teoria i praktyka to dwie różne rzeczy.

kamień ewangelików przy szlaku z ustronia na równicę w beskidzie śląskim
Kamień Ewangelików

Po drodze mijam miejsce zwane Kamieniem Ewangelików (a przez Ustronian: „ku Kamiyniu”). To pozostałość po czasach kontrreformacji (II połowa XVII w. i początek XVIII w.), gdy miejscowa ludność ewangelicka zmuszona była po kryjomu odprawiać nabożeństwa w obawie o swoje życie i zdrowie. Oprócz głazu pamiątkowego i kamienia pełniącego we wspomnianych czasach funkcję ołtarza, znajduje się tu źródełko (Barański M., Beskid Śląski – przewodnik, OW Rewasz, wyd.II, Pruszków, 2019).

Osiągam Równicę, a żeby być bardziej precyzyjnym – Gościniec na Równicy. Właściwy wierzchołek znajduje się ok. 500 m stąd na północny wschód. Mimo że jest widokowy, to jednak wizja odbicia z GSB i dodatkowej wspinaczki na szczyt, zniechęca mnie do zrealizowania tego pomysłu. Innym razem – czemu nie! Pod szczytem przy dawnym schronisku masa „stonki”, ale czego się spodziewać po miejscu, w które można dojechać autem. Mimo wszystko zatrzymuję się tu na chwilę, aby odsapnąć po pierwszym podejściu na moim dłuuugim szlaku. Za czasów mojego przejścia GSB było to oficjalne schronisko PTTK, natomiast od 2016 roku jest to już prywatny obiekt.

na szlaku z równicy do ustronia w beskidzie śląskim
Na szlaku z Równicy do Ustronia

Zejście do Ustronia Polany jest przyjemne. Początkowy fragment w pobliżu Gościńca na Równicy prowadzi asfaltową drogą, ale już po chwili sprowadza na dół zwykłą, leśną ścieżką biegnącą przez las bukowy. Od czasu do czasu przecinam asfaltową drogę, a ze szlaku pojawiają się widoki na mój kolejny dzisiejszy cel wspinaczkowy – Wielką Czantorię.

kładka na wiśle w ustroniu w beskidzie śląskim
Kładka na Wiśle w Ustroniu

Zmiana nawierzchni drogi z asfaltowej na brukowaną oznacza, że zbliżam się do zabudowań osiedla Jaszowiec w Ustroniu. Za czasów PRL powstało tu aż 16 domów wczasowych wraz z towarzyszącą im infrastrukturą. Przekraczam kładkę na niepozornej Wisełce, docieram do stacji kolejowej Ustroń Polana i przechodzę przez drogę główną prowadzącą ze Śląska do Wisły (popularną Wiślankę).

górna stacja kolei krzesełkowej pod wielką czantorią w beskidzie śląskim
Górna stacja kolei krzesełkowej pod Wielką Czantorią

Kolejne męczące podejście, jeszcze bardziej od tego na Równicę, jest to na Wielką Czantorię. W mojej ocenie należy do najbardziej męczących podejść w polskich Beskidach. Zaczynam je tuż przy dolnej stacji kolei krzesełkowej prowadzącej prawie na sam szczyt góry. Ponad 500 m różnicy wzniesień na tak krótkim odcinku robi swoje. Mimo stosunkowo niewielkiej temperatury jestem cały spocony aż szczypie w oczy. Momentami zastanawiam się, po co zasuwam z tym kilkunastokilogramowym plecakiem na szczyt, gdy można na niego wjechać kolejką krzesełkową. Po chwili jednak przypominam sobie główny cel wyprawy i takie głupie myśli szybko odchodzą z mojej głowy.

Za moimi plecami rozciągają się przepiękne widoki na dolinę Wisły, w szczególności na charakterystyczne budynki kompleksu wypoczynkowego w Ustroniu w kształcie piramid. Są one perełką architektoniczną uzdrowiska.

widok spod wielkiej czantorii na ustroń, widoczne charakterystyczne budynki w kształcie piramid
Widok spod Wielkiej Czantorii na Ustroń

Przy górnej stacji kolejki (oddanej do użytku w 1967 r.) zaczyna się „ceprostrada” prowadząca na szczyt Wielkiej Czantorii. Na szczęście już mniej stroma. Po około kilometrowym, przyjemnym spacerze przez las, docieram na szczyt.

Wierzchołek Wielkiej Czantorii nie przekracza 1000 m n.p.m., choć niewiele do tej wysokości mu brakuje (995 m n.p.m.). Jest to najwyższy szczyt w wododziale Wisły i Odry, będący jednocześnie granicą polsko-czeską. Jego nazwa ma wywodzić się wg językoznawców ze zniekształcenia słowa „czartoryja”, czyli „miejsca porytego przez czarty”. Miejscowe podania już wcześniej łączyły tę górę z siłami diabelskimi, więc taka interpretacja ma swoje uzasadnienie (Barański M., Beskid Śląski – przewodnik, OW Rewasz, wyd.II, Pruszków, 2019).

Swoje kroki po dotarciu na szczyt kieruję na wieżę widokową (już po czeskiej stronie), zbudowanej w 2002 roku. Wejście na jej kontrukcję po 118 schodach jest płatne i kosztuje 40 czeskich koron (można również płacić w złotówkach – 7 zł). Czy warto? Uważam, że tak!

Pod wieżą można napoić się w barze, a chętni na większy wybór potraw, powinni wybrać się niecałe 500 m na zachód, do czeskiego schroniska. Pełni ono jednak jedynie funkcje gastronomiczne. Nocować tutaj nie można.

wieża widokowa na czantorii wielkiej w beskidzie śląskim
Wieża widokowa na Wielkiej Czantorii
widok z wielkiej czantorii na kotlinę oświęcimską, w dole widoczny ustroń
Widok z Wielkiej Czantorii na Kotlinę Oświęcimską

Najciekawsze widoki z Wielkiej Czantorii można podziwiać w kierunkach wschodnim i południowo-zachodnim. Idąc od północy, moją uwagę przykuwa stosunkowo płaska Kotlina Oświęcimska, przechodząca w okolicy Ustronia w Beskid Śląski, wyraźnie od niej odgraniczony. Podziwiam Równicę, na której niedawno byłem, nieco dalsze wierzchołki Błatniej, Klimczoka, Skrzycznego, czy Baraniej Góry. Gdy dopisze widoczność, możemy stąd podziwiać Pilsko i Babią Górę w Beskidzie Żywieckim. To, co rzuca się mi w oczy, to Wisła, a dokładnie Hotel Gołębiewski, którego ogrom na tle pozostałych budynków w mieście jest stąd bardzo dobrze widoczny.

widok z wieży widokowej na wielkiej czantorii na wisłę, widoczny hotel gołębiewski
Widok z Wielkiej Czantorii na Wisłę

Na południowym zachodzie, już u naszych  południowych sąsiadów, zwraca uwagę szeroka Dolina Olzy oraz miasto Nydek. Dalej, wśród szczytów Beskidu Śląsko-Morawskiego, wyróżnia się Lysa Hora – najwyższy szczyt pasma o wysokości 1323 m n.p.m.

przełęcz beskidek na szlaku z wielkiej czantorii na wielki stożek w beskidzie śląskim
Przełęcz Beskidek

Po wizycie na wieży i rozpoczęciu wędrówki na południe, w stronę Soszowa, ruch turystyczny w cudowny sposób maleje… Moim zdaniem tylko pozornie, idąc w tłumie, człowiek czuje się mniej sam. W moim odczuciu jest zdecydowanie odwrotnie. Jedno „cześć” w ciągu dnia wypowiedziane na pustym szlaku znaczy wiele więcej od spaceru wśród tłumu zupełnie obcych i anonimowych ludzi.

Spacer granicą polsko – czeską mija bardzo przyjemnie. Nie ma dużych podejść ani zejść, może poza początkowym odcinkiem zejściowym z Wielkiej Czantorii. Mijam prywatne schronisko Światowid i docieram na Przełęcz Beskidek. Położona na wysokości 684 m n.p.m. jest najniższym punktem grzbietu łączącego Wielką Czantorię i Stożek Wielki.

schronisko na soszowie w beskidzie śląskim
Schronisko na Soszowie

Z przełęczy rozpoczynam podejście na Mały Soszów, obchodząc szczyt od wschodu i na chwilę opuszczając granicę państwową. Można oczywiście iść normalnie graniczną przecinką, tylko pytanie po co, skoro ze szczytu nie ma żadnych widoków. Od momentu ponownego „spotkania z granicą” do Schroniska pod Soszowem pozostało mi jeszcze niecałe 1,5 km marszu.

na szlaku z wielkiego stożka na wielką czantorię w beskidzie śląskim
Szlak z Wielkiego Stożka na Wielką Czantorię

Nie zatrzymuję się w schronisku z uwagi na późną godzinę. Czy zachęcam Was do jego odwiedzin? Ciężko powiedzieć, gdyż ostatni raz, gdy tu zawitałem (w 2016 roku), prowadzili je jeszcze Dorota i Andrzej Zmysłowscy. Robili to wzorowo, a gitarowe przygrywki do posiłków, wykonywane przez pana Andrzeja, do dziś wspominam z utęsknieniem.

Ruszam w stronę Wielkiego Soszowa, z którego podziwiam piękne widoki na Beskid Śląski (również na Wielką Czantorię), jak i Beskid Śląsko-Morawski. Następnie schodzę lekko w dół, aby ponownie zacząć łagodną wspinaczkę na kolejny punkt widokowy na trasie – Cieślar. Nazwa wierzchołka pochodzi od… najpopularniejszego w Wiśle nazwiska Cieślar. Nosi je ok. 1000 mieszkańców, co stanowi niecałe 10% mieszkańców miasta! (Barański M., Beskid Śląski – przewodnik, OW Rewasz, wyd.II, Pruszków, 2019)

osiedle stożek mały na szlaku na wielki stożek w beskidzie śląskim
Osiedle Stożek Mały

Zatrzymuję się tu na krótki odpoczynek, gdyż widoki, jakie się stąd roztaczają, są lepsze niż z pobliskiego Wielkiego Stożka i Wielkiego Soszowa. Przy dobrej pogodzie można stąd podziwiać nawet tatrzańskie szczyty, a bliżej – wierzchołki Beskidu Śląskiego i Żywieckiego. Niewątpliwie to właśnie ten odcinek grzbietowej wędrówki między Wielką Czantorią, a Wielkim Stożkiem, jest najciekawszy krajobrazowo.

widok spod schroniska na wielkim stożku na beskid śląski
Widok spod Wielkiego Stożka na Beskid Śląski

Kilkaset metrów dalej osiągam osiedle Stożek Mały. Szczyt coraz bliższego Wielkiego Stożka prezentuje się stąd już bardzo wyraźnie. Działa to zdecydowanie pozytywnie na psychikę, gdyż – nie da się ukryć – jestem już trochę zmęczony.

Zaraz po minięciu osiedla osiągam wierzchołek Małego Stożka, za którym lekko w dół, a potem znów w górę, już stromiej.

Szlak omija wierzchołek Wielkiego Stożka, jednak z przecinek na szlaku udaje mi się podziwiać ograniczone widoki na Beskid Śląski. Oznakowanie szlaku jest tutaj aż za dobre. Co chwilę spotykam pomalowane w biało-czerwone paski drzewo, a także kosze na śmieci. Znak, że cywilizacja jest już bardzo blisko.

schronisko na wielkim stożku w beskidzie śląskim
Schronisko na Wielkim Stożku

Dlaczego GSB nie biegnie przez szczyt? Jest to pozostałość jeszcze po okresie PRL, kiedy to starano się nie wytyczać szlaków biegnących granicą państwową z wiadomych powodów. Sama nazwa szczytu pochodzi oczywiście, jak pewnie się domyślacie, od kształtu góry, przypominającego stożek.

krowa milka przy schronisku na wielkim stożku w beskidzie śląskim
Milka na Wielkim Stożku

W schronisku na Wielkim Stożku jestem ok. 18:50 i dostaję pokój wieloosobowy, w którym jestem sam, do tego za najniższą cenę jaka jest możliwa. Mimo tego WC dostępne na złotówki mnie trochę bawi. Dobrze że pisuary są za darmo :-). Jak na taki „krótki” dystans jestem zmęczony – szczególnie pobolewają mnie plecy, ale nie ma się co dziwić. Organizm musi się przyzwyczaić do dużego, regularnego wysiłku. Zresztą ostatni poważny wypad w góry miałem w maju, więc dość dawno temu. Szybko przestawiam się z mojego zwyczajowego zasypiania o pierwszej w nocy i śpię już po godz. 22.

Na zakończenie chciałbym jeszcze dorzucić parę słów na temat samego schroniska. Obiekt pod Wielkim Stożkiem jest bowiem najstarszym polskim schroniskiem na zachód od Babiej Góry. Jego budowa została ukończona w 1922 roku. Podczas okupacji od zniszczenia uchroniło go… użytkowanie przez Niemców podczas obozów „Hitlerjugend”. W 1946 roku udostępniono je turystom jako jedno z pierwszych w tej części Beskidów. Szczęśliwie służy turystom aż do dzisiaj (Barański M., Beskid Śląski – przewodnik, OW Rewasz, wyd.II, Pruszków, 2019).


Skomentuj

© 2021: Paweł Łacheta | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress
%d bloggers like this: