Od Mazur po Kurpie – Jezioro Nidzkie i Nowogród

rodzinka łabędzi na jeziorze śniardwy na mazurach w okolicy niedźwiedziego rogu
Łabędzia rodzina nad J. Śniardwy

No i stało się… Czas opuścić Mazury. Podczas porannego śniadania towarzyszy nam rodzina łabędzi, która specjalnie na tę okazję podpłynęła ku nam. Ale nie dajcie się zwieść! Duże łabędzie wcale nie są takie łagodne, jak mogłoby się wydawać. Młode „brzydkie kaczątka” co prawda nie wykazują bojaźni w stosunku do nas, ale ich rodzice już tak. Każdy najmniejszy ruch w kierunku potomstwa kończy się odpowiednią reakcją mamy lub taty. To nie są żarty. Dorosłe ptaki naprawdę mogą wyrządzić krzywdę, więc lepiej ich nie prowokować.

śluza guzianki w okolicach rucianego-nidy na mazurach
Śluza Guzianka

Po śniadaniu wyruszamy w dalszą podróż. Po drodze do Rucianego-Nidy zatrzymujemy się przy śluzie Guzianka. Liczy sobie ona już ponad sto lat i do dzisiaj służy żeglarzom oraz innym mazurskim wodniakom. Ze względu na biegnące tędy połączenie wodne pomiędzy wielkimi jeziorami mazurskimi, a jeziorem Guzianka Wielka i dalej – Nidzkim, śluza jest bardzo intensywnie użytkowana. Z uwagi na to, planuje się jej rozbudowę. Obok śluzy znajduje się poniemiecki bunkier wieżowy z przełomu XIX i XX w. Miejsce jest bardzo przyjemne i polecam Wam się tu zatrzymać na krótką chwilę.

żaglówki na jeziorze nidzkim w rucianem-nidzie na mazurach
Jezioro Nidzkie, Ruciane-Nida

Stąd już niedaleko do Rucianego-Nidy, miasteczka pięknie położonego nad mazurskimi jeziorami i otoczonego ze wszystkich stron lasami. Swe kroki kierujemy w stronę Jeziora Nidzkiego i przystani, która się nad nim znajduje. To nie Giżycko czy Mikołajki. Nad Jeziorem Nidzkim – anielski spokój. I mimo tego, że do brzegu jeziora zacumowało sporo łódek, to nie czuć tutaj gwaru i zgiełku Mikołajek. To miejsce dla tych, którzy w Mazurach cenią przede wszystkim ciszę i naturę. Spędzamy tutaj ponad godzinę, odpoczywając, relaksując i opalając się nad jeziorem, wykorzystując promienie słońca, których dzisiaj od rana nie brakuje. Pogoda nie dopisywała nam podczas sporej części pobytu, ale teraz chce nam to jakby wynagrodzić, za co jesteśmy jej wdzięczni.

Akumulatory naładowane! Przed nami dłuuuuga droga do Krakowa. Z Rucianego-Nidy przejeżdżamy przez Puszczę Piską, zniszczoną w znacznej mierze podczas pamiętnego huraganu w 2004 roku, Pisz oraz Kolno.

skansen budownictwa kurpiowskiego w nowogrodzie
Skansen kurpiowski w Nowogrodzie

Po drodze planujemy jeszcze postój w Nowogrodzie – jednym z głównych miast Kurpiów – pięknie położonym nad Narwią, w którym znajduje się skansen budownictwa ludowego. To drugi najstarszy (po skansenie we Wdzydzach Kiszewskich na Kaszubach) obiekt tego typu w Polsce, założony w 1927 r.

skansen budownictwa kurpiowskiego w nowogrodzie, na pierwszym planie widoczny wiatrak, w tle rzeka narew
Skansen kurpiowski w Nowogrodzie

Tutaj mamy do wyboru dwie opcje. Albo zakupić bilet spacerowy w cenie 3 zł (nie obejmujący zwiedzania wnętrz niektórych obiektów z przewodnikiem), albo dopłacić jeszcze 4 zł (do biletu normalnego) i zobaczyć wszystko. Różnica w cenie jest duża, ale sama kwota, jaką należy uiścić za wstęp, jest niezbyt wygórowana i wg mnie warto skorzystać z drugiej opcji.

Nasz przewodnik dopiero co wyruszył z grupą na zwiedzanie, dlatego też nie pozostaje nam nic innego, jak tylko go poszukać. Zajmuje nam to kilka minut, ale w końcu udaje się. Nic nie straciliśmy, ponieważ przewodnik zagląda z nami do kilku chałup i budynków gospodarczych, do których nie mieliśmy okazji wcześniej wejść.

Skansen nie wyróżnia się specjalnie spośród innych muzeów tego typu, przynajmniej jeśli chodzi o ilość obiektów, które można zwiedzać. Odznacza się jednak czymś innym. I nie chodzi mi wcale o wiek muzeum, skądinąd imponujący, ale o jego położenie. Skansen w Nowogrodzie to jedno z najpiękniej położonych muzeów na świeżym powietrzu, jakie kiedykolwiek udało mi się odwiedzić. Ulokowane na wzniesieniach nad Narwią jest cudownym miejscem na spędzenie czasu. Warto tutaj wstąpić w drodze na Mazury bądź z powrotem. Same Kurpie to zresztą bardzo interesujący rejon etnograficzny Polski.

Naszą uwagę w skansenie przykuwają w szczególności ule wydrążone w pniu drzew o oryginalnej architekturze, a także młyn usytuowany nieco ponad korytem Narwi. Poprzez sieć rzek i kanałów można stąd spokojnie dostać się do wielkich jezior mazurskich. My nie będziemy tam płynąć. Dopiero co stamtąd wracamy – ale w przyszłości – kto wie?

Skansen Kurpiowski w Nowogrodzie na pewno warto odwiedzić. Polecam go także i Wam! Na pewno się nie zawiedziecie.

zachód słońca w województwie świętokrzyskim w okolicy jędrzejowa
Świętokrzyski zachód słońca

Jest godzina 13, a my do pokonania mamy jeszcze kilkaset kilometrów. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko wyruszyć w dalszą drogę. Jedziemy przez Łomżę, Ostrów Mazowiecką, Łochów, Mińsk Mazowiecki, Górę Kalwarię, Grójec, Końskie, by dojechać do Kielc. Stąd już prosta droga do Krakowa.

Słońce chyli się ku zachodowi. Nie możemy nie wykorzystać takiej okazji i zatrzymujemy się przy drodze za Jędrzejowem, aby udokumentować to fotograficznie. Jechaliśmy już tędy wcześniej. To miejsce ma coś w sobie, bo po raz kolejny mam okazję obserwować przepiękny zachód słońca w tych okolicach. Droga biegnąca pośrodku pól i nasza najbliższa gwiazda chowająca się za widnokręgiem. Czegóż chcieć więcej?

Nasza krótka, czterodniowa przygoda dobiega końca. Mogę tylko potwierdzić bez zbędnych słów – hasło „Mazury cud natury” nie jest przesadzone. Szkoda tylko, że to tak daleko od Krakowa… .

Galeria zdjęć z pobytu na Mazurach do obejrzenia tutaj.


Skomentuj

© 2021: Paweł Łacheta | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress
%d bloggers like this: